
Do Paryża zawitaliśmy 1 grudnia. Lądowaliśmy na lotnisku Beauvais oddalonego od stolicy jakieś 80 km. Francja przywitała nas deszczem i ….protestami „zielonych kamizelek”. Z lotniska najlepiej dostać się busem lotniskowym, który odchodzi co 10 min z przystanku niedaleko terminala. Bilet (17 EUR) można nabyć zaraz po wylądowaniu w każdym z automatów (obrazek poniżej). Autobus zatrzymuje się na Porte Millot a z tego miejsca można przesiąść się do metra (koszt pojedynczego biletu to 1,9 EUR/1,30 h od skasowania na wszystkie środki komunikacji w Paryżu)
Jak dojechaliśmy?
Jeśli chodzi o nas to wybraliśmy bus prywatnej polskiej firmy (wiele jest takich w Paryżu). Przejazd można zamówić przez e-mail bądź telefonicznie. My wybraliśmy firmę http://transbusparis.com z opcją dowozu pod sam hotel, który znajdował się niedaleko stacji Menilmontant we wschodniej części Paryża. Przejazd taki kosztuje 20 EUR/osoba. Opłaca się, ze względu na zbliżony koszt dojazdu autobusem +metrem. Po około godzinie byliśmy na miejscu.
Co zwiedzaliśmy?
Dzień (wieczór) I
Pogoda w mieście świateł nie była dla nas łaskawa. Co chwile występowały opady deszczu, jednak na szczęście nie zbyt długie i obfite. Już pierwszego wieczoru pojechaliśmy pod katedrę Notre-Damme, która to znajduje się nad samą Sekwaną. Zakupiliśmy pakiet 10 biletów za 14,90 EUR co w naszym wypadku było najbardziej opłacalną opcją. Na niektórych stacjach metra są ekrany na których można sprawdzić jak dojechać do konkretnego miejsca. Na poniższym zdjęciu przedstawiamy przykładowy dojazd do katedry.

Katedra Notre Damme czyli Nasza Pani odnosząca się do Matki Boskiej jest katedrą gotycką której budowa rozpoczęła się w 1163 a skończyła 180 lat później. Sam wstęp do katedry jest bezpłatny, płatne jest jednie wejście na wieżę.


Dzień II
Kolejny dzień zwiedzania zaczęliśmy do Muzeum Luwr. Jest to trzecie co do wielkości obiekt muzealny na świecie z powierzchnią użytkową około 61 tyś m2 z 300 000 dzień sztuki z różnych epok. Z racji tego że była to pierwsza niedziela miesiąca wstęp do muzeów był darmowy. Zdziwieniem naszym było to iż prosto z metra było wejście do muzeum bez konieczności wychodzenia na zewnątrz. Jeśli chcielibyście zwiedzić Luwr przygotujcie się na ok 5 godzinne zwiedzanie i….. ból nóg po zrobieniu kilku kilometrów chodzenia muzealnymi korytarzami. W Luwrze można zobaczyć takie dzieła sztuki jak: Wenus z Milo czy Mona Lizę, mnóstwo pięknych obrazów, antyczne egipskie rzeźby. Gorąco polecamy zwiedzanie Luwru ale trzeba pamiętać że spędza się tam prawie cały dzień. Ciekawostką jest szatnia w której samemu nadaje się wymyślony kod do szafki aby zabezpieczyć drzwiczki jak również miejsce na parasole, które również zabezpiecza się kodem.



Wenus z Milo

Mona Lisa



Szatnia w Luwrze
Po wizycie w Luwrze nieopodal był Jarmark Bożonarodzeniowy. Można było na nim nabyć różnego rodzaju ręczne wyroby, spróbować tradycyjnych dań francuski jak np. zupa cebulowa, żabie udka, czy ślimaki czy grzane wino. My dla odmiany jedliśmy kasztany Swoją drogą bardzo pyszne 😛 polecamy. Ps: Na placu Pigalle nie ma najlepszych kasztanów.
Jakby wrażeń było nam mało pojechaliśmy jeszcze pod wieżę Eiffla robiąc sobie przy okazji klika zdjęć.:)


Jarmark Bożenarodzeniowy

Wieża Eiffla

Dzień III
Plan na dzień trzeci był z góry określony Wieża Eiffla. Na miejscu byliśmy około godz 11. Wieża otoczona jest dookoła szybami zabezpieczającymi. Przy wejściu oczywiście jest kontrola plecaków i toreb (zresztą jak wszędzie w Paryżu przy głównych atrakcjach turystycznych). Wjazd na wieże kosztuje 25 EUR/osoba a wejście schodami 7 EUR. My wybraliśmy pierwszą opcję. Wbrew obiegowej opinii na innych blogach lub przewodnikach jeśli chodzi o oczekiwanie na kupno biletu w kolejce że trzeba stać 2 godz od razu przyznamy że my staliśmy ok 40 min. Być może to ze względu na okres zimowy i dzień tygodnia ponieważ był to poniedziałek Winda zatrzymuje się na drugiej kondygnacji po czym trzeba przejść na drugą windę która wjeżdża na ostatnie piętro budowli. W dniu w którym my byliśmy strasznie wiało i trochę padał deszcz ale widoczność była dobra. Na samym szczycie można wypić sobie lampkę szampana co w tych warunkach pogodowych było mało romantyczne. Po zrobieniu masy zdjęć z samego szczytu wieży zjechaliśmy na pierwszą kondygnacje gdzie zjedliśmy sobie przekąskę w postaci bagietek i jak na Polaków przystało były własnej roboty :P. Na pierwszym piętrze wieży znajdują się dwie restauracje oraz drewniana platforma z której można robić sobie fotki jak również galeria pokazująca budowę wieży, budowlę w różnych filmach, reklamach czy serialach. Poniżej kilka fotek.

Monamrtre. Dzielnica artystów.
Kolejnym miejscem gdzie się udaliśmy była słynna dzielnica Monmartre. Jest to bardzo fajne miejsce z wieloma klimatowymi uliczkami, fajnymi kamienicami oraz restauracjami. To właśnie ma Monmartre można natrafić na fajne knajpki z tradycyjnym francuskim jedzeniem, sklepiki z ręcznie robionymi bibelotami. To właśnie w tej dzielnicy jedliśmy pyszną cebulową zupę oraz zwiedziliśmy bazylikę Sacre Coeur położoną na wzgórzu na które to można wjechać szynobusem na bilecie do metra lub wejść piechotą (trochę stromo).

Bazylika Sacre Coeur

Skwer w dzielnicy Monmartre
Dzień IV Wersal
Kolejny dzień zwiedzania zaczęliśmy około godziny 10. Dojechaliśmy do stacji niedaleko Notre Damme. Przy samej katedrze weszliśmy do podziemi metra i kierowaliśmy się do stacji pociągów RER. Było to bardzo długa droga poprzez wielopoziomowe podziemia (bez żartów, od wejścia do metra do samego peronu szliśmy w granicach 10 min :P). Po przybyciu na odpowiedni peron informacja na ekranie pokazywała nam 25 min do przyjazdu kolejnego pociągu. Podróż do Wersalu trwała jakieś 45 min. Po dotarciu na miejsce mieliśmy około 1 km aby dotrzeć do pałacu, 10 min później byliśmy na miejscu. Przed naszymi oczami ukazała się piękna budowla z pozłacanymi częściami fasad. Pałac został wybudowany na polecenie Ludwika XIII w 1624 roku. Na przestrzeni dziesięcioleci był rozbudowywany i niestety trochę niszczony np. podczas rewolucji francuskiej.Mimo tego i tak wygląda okazale. Wstęp kosztuje 20 EUR od osoby razem z polskim audio przewodnikiem. Nie tanio ale opłaca się zainwestować i wysłuchać w ojczystym języku historii tego miejsca.
Wersal w tle

Wersal z bliska 😉
Zwiedzanie całego kompleksu wersalskiego zajmuje jakieś 4-5 godz ale warto. Pięknie odrestaurowane sale królewskie robią wrażenie tym sam iż część eksponatów zachowało się do naszych czasów. Lwią część przechadzek po terenie pałacu zchodzi na ogrody wersalskie, które zajmują powierzchnię 95 ha. Pięknie uformowane przystrzyżone krzewy stwarzają niesamowity widok wizualny. Latem zapewne wygląda to bardziej niesamowicie niż podczas zimy której byliśmy.

Sala balowa w Wersalu

Ogrody pałacowe

Jedna z sal w pałacu letnim rodziny królewskiej

Dzień V Panteon
Ostatniego dnia naszej podróży do Paryża wybraliśmy się do Panteonu. Monument znajduje się około 1 km do katedry Notre Damme. Ten neoklasycystyczny budynek ukończono w roku 1789. Od czasów rewolucji francuskiej jest miejscem spoczynku znanych osobistości min. Woltera, Piotra Curie. Marii Skłodowskiej Curie. Wstęp kosztuje 9 EUR. Wnętrze robi wrażenie swoja oromną przestrzenią oraz pięknymi freskami. W podziemiach Panteonu znajdują się grobowce wcześniej wspomnianych osób. Polecamy odwiedzić. Poniżej kilka zdjęć







Leave a Reply